2kg gorącej szarlotki – recenzja MacBooka Alu
Świetna, precyzyjnie wykończona aluminiowa obudowa to obecnie standard dla firmy z Cupertino. Jak na Apple przystało w MacBooku rewelacyjna jest też klawiatura, która jednak po kilku miesiącach trochę się wyciera. Z kolei gładzik to pierwsze urządzenie zastępujące myszkę w laptopie na którym pracowałem skutecznie spełniające swoje zadanie. Oto pierwsze wrażenie, które wywarł na mnie MacBook Alu i pierwsza część recenzji 13-calowego notebook w coraz korzystniejszej cenie.
Pierwsze wrażenia
MacBook prezentuje się wyśmienicie. Jakość wykonania robi wrażenie, szczególnie po wieloletnich doświadczeniach z tanimi Fujitsu-Siemensami, starymi Dellami czy muzealnymi notebookami IBM. To, co prezentuje Apple, to zupełnie inna klasa. Oprócz ogólnego przemyślanego designu w oko wpadły mi szczegóły – wskaźnik poziomu baterii po lewej stronie, główny włącznik czy nieduża pozioma dioda z przodu komputera, niewidoczna w czasie pracy, a migająca, gdy MacBook jest uśpiony.
Obudowa została bardzo precyzyjnie zbudowana. Wszystko jest do siebie świetnie dopasowane. Nie zauważyłem żadnych szpar czy niedoróbek przy przyciskach, touchpadzie i gniazdach. Zawiasy ekranu chodzą płynne z właściwym oporem, lecz nie za ciężko. Bez problemu jestem w stanie otworzyć stojący komputer jedną ręką, bez konieczności przytrzymywania dolnej części. Po zamknięciu oba elementy notebooka (góra z ekranem i dół z klawiaturą) są również bardzo dobrze dopasowane.
MacBook kontra MacMini

Moim poprzednim Makiem był MacMini Early 2006 wyposażony w procesor Core Duo 1,66 Ghz 667Mhz, 2GB RAM 667 Mhz, 80 GB dysk twardy oraz zintegrowaną kartę graficzną GMA 950 64mb. Takie parametry pozwalały na płynną pracę na Leopardzie przy zwykłych codziennych czynnościach – surfowanie po sieci, sprawdzanie poczty, słuchanie muzyki czy nawet oglądanie filmów Full HD. Przy cięższych zadaniach ten miniaturowy Mak powoli jednak się dławił.
Świeży aluminiowy MacBook posiada procesor Core 2 Duo 2Ghz 1066Mhz, RAM 2GB (DDR3 1066 Mhz), dysk 160 GB oraz kartę graficzną NVIDIA GeForce 9400M 256mb.
Zauważyłem ogromną różnicę w szybkości pracy, co raczej nie powinno dziwić. System ładuje się o wiele szybciej, animacje, Spaces i Expose wreszcie chodzą całkowicie płynnie i w końcu mogę pracować na kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu zakładkach w Firefoxie bez wyczuwalnej różnicy w sprawności. To spore odświeżenie i usprawnienie pracy. Działania na zdjęciach to nieba, a ziemia w porównaniu z poprzednim komputerem. Wyczuwalna jest o wiele większą szybkość działania w szczególności przy otwieraniu plików RAW, przeglądaniu obszernych bibliotek zdjęć czy edycji dużych fotografii. Może nie jest to ideał, ale praca odbywa się bardzo sprawnie.
Oba komputery dzieli 2,5 roku, różnica jest więc oczywista. Dlaczego więc o tym piszę? Ponieważ te doświadczenia mogą się przydać osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z komputerami Apple.
Klawiatura i gładzik

Od wielu osób słyszałem, że przyciski w klawiaturze w MacBookach nowej generacji nie wycierają się. Mój MacBook ma już kilka miesięcy i niestety muszę stwierdzić, że przyciski lekko się wytarły. W niczym to jednak nie przeszkadza, jest to też niemal niewidoczne i nijak możemy to porównywać do tanich pecetów. Klawisze w nowych notebookach Apple są pokryte matowym lakierem (farbą ochronną?) i po kilku miesiącach przyciski stają się lekko błyszczące. W wielu tanich notebookach klawisze potrafią się wytrzeć bardzo mocno, szpecąc niezmiernie cały komputer. Mówiąc o MacBooku wytarcia się minimalne i w niczym nie przeszkadzają. Przynajmniej na razie. Podobnie sprawa wygląda na osobnej klawiaturze Apple, tyle, że tam przyciski są białe i trzeba się naprawdę postarać, aby dostrzec jakiekolwiek wytarcia.
Jakość pracy na klawiaturze w MacBooku nie pozostawia wiele do życzenia, chociaż nie jest aż tak przyjemna, jak na zewnętrznej srebrno-białej klawiaturze Apple. Zarówno skok klawiszy, jak i odległości pomiędzy przyciskami zostały optymalnie dobrane. To duży plus dla osób, które szybko piszą. Przyciski nie brudzą się w zastraszającym tempie, jak w przypadku wielu notebooków, a cały komputer można bardzo szybko wyczyścić. Ale te cechy akurat nic nowego, a wręcz norma w komputerach firmy z Cupertino.
W swoim życiu pracowałem już na różnych wynalazkach zastępujących myszkę. Żaden z nich nie spełniał swojej roli. Korzystnie z przeróżnych touchpadów, kulek czy penów było okropne. W gładziku Apple zakochałem się niemal od razu. Aktywna powierzchnia jest ogromna, dzięki zlikwidowaniu zewnętrznego przycisku. Został on umieszczony wewnątrz – niemal cały touchpad to jeden wielki przycisk. Praca na gładziku to wyjątkowa przyjemność, ponieważ charakteryzuje się on wyjątkową precyzją i czułością. Nie będę się tutaj rozwodzić o technologii multitouch. Dwupalcowe przewijanie lub prawy przycisk myszy, osobne gesty na Expose i Spaces czy zmiany programów to wyśmienity i wręcz uzależniający wynalazek, który jest wielkim plusem MacBooka. To pierwszy w życiu touchpad, który sprawa, że nie tęsknię za myszką. To jeden z głównych atutów notebooka Apple.
Ekran
13-calowy wyświetlacz i rozdzielczość 1280×800 w zupełności wystarcza do komfortowej pracy. Jakość samego wyświetlacza jest dobra, jak na notebooka. Niezłej jakości matryca TN daje zadowalające rezultaty – niezłe kontrasty i całkiem duże kąty widzenia. Błyszcząca ekran na co dzień nie sprawia problemu. Gorzej, jeśli siądziemy z komputerem na dworze w słoneczny dzień lub blisko okna. W takich warunkach da się pracować jedynie przy niemal maksymalnej jasności, co niestety mocno odbija się na konsumpcji energii z baterii. Paweł pisał w swojej recenzji o denerwującej czarnej ramce dookoła ekranu. Moim zdaniem to ciekawe urozmaicenie prostego designu i w żadnym przypadku nie rozprasza uwagi osoby pracującej na laptopie.

Odbłyski na maksymalnej jasności
Korzystając z MacBooka w domu podpinam go do zewnętrznego 22-calowego monitora. Ostatni raz z takiego rozwiązania korzystałem chyba z 6-7 lat temu na zabytkowym już Dellu. Wtedy, jeszcze na Windowsie 98, nie potrafiłem ustawić funkcji pozwalającej na pracę na dwóch oddzielnych monitorach i pulpitach. Jak bardzo zdziwiłem się, gdy okazało się, że MiniDisplayPort na to pozwala.
Szczegółowo o pracy na dwóch monitorach już w następnej części.




Mam dokładnie ten sam model.
Dla mnie jest to również pierwszy laptop gdzie całkowicie zrezygnowałem z myszki. W końcu można wsiąść go do łóżka bez żadnych kabli :)
Też mam tego macBooka i również jestem z niego zadowolony. Wczesniej dużo pracowałem na PC z dwoma monitorami, rzadziej na laptopie + ekran. Zdecydowałem się na zupełną rezygnację z PC i największym dylematem była dla mnie rezygnacja z dwóch paneli LCD, ale okazało się że MB świetnie sobie radzi z tym zagadnieniem. Kupiłem przelotke MiniDisplayPort to DVI, i mój mac sam wykrył zewnętrzny panel, super też sobie radzi gdzy podłączam go pod telewizor żeby oglądać filmy. Konfigruracja ekranów odbywa się automatycznie… czego nie mogłem powiedzieć o poprzednim laptopie (asus).
A odnosnie klawiatury – ten MB to moj pierwszy Mac, nigdy wczesniej nie miałem z jabłkami do czynienia. Jednak po pół roku użytkowania tej klawiatury zacząłem pisać bez patrzenia na klawisze, a jak biore do reki laptopa żony (wspomniany asus) to mam problemy trafić w odpowiednie klawisze.
Dzisiaj nie zamieniłbym MB na żaden inny komputer (chyba że MBP ;) )
-> Kamil – też mam tego lapka. A pytanie do Ciebie z dłuższego użytkowania. Czy w Twoim Macu słychać dziwne piszczenie w okolicy wejścia zasilacza do komputera? Z góry dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam.
Może spytasz autora tego tekstu? ;) Również zauważyłem takie piszczenie, chociaż nie zawsze. Dźwięk jest bardzo słaby i nie przeszkadza w codziennej pracy. Już zewnętrzny monitor bywa mocniej słyszalny. Pozdrawiam
Normalnie, jak okno jest otwarte, w tle leci muzyka to tego nie słychać. Wystarczy jednak wyłączyć muzykę i zabrać się do lektury książek czy applemani żeby piszczenie zaczęło być denerwujące.
A mi sie klawiatura nie podoba. Klawisze dzialaja ok, ale… wkurzajace jest ze klawisze funkcyjne sa razem ze sciszaniem. w terminalu praktycznie nie dziala.
Apple moglo by zrobic klawiature polska jak ta http://klawiatura.wordpre... a nie babrac sie z dziwacznymi alt+X (ktorej nie ma w jezyku polskim)
w mniejszych klawiaturach jest klopot z pgdwn up itp.
usb w klawiaturze swietny pomysl, ale czy nie mozna by dodac pokretel na dzwiek? A nie przyciski?
System Preferences -> Keyboard and Mouse -> Use all F1, F2 etc., as standard function keys
To powinno rozwiązać Twój problem z klawiszami funkcyjnymi.
“Korzystając z MacBooka w domu podpinam go do zewnętrznego 22-calowego monitora. Ostatni raz z takiego rozwiązania korzystałem chyba z 6-7 lat temu na zabytkowym już Dellu. Wtedy, jeszcze na Windowsie 98, nie potrafiłem ustawić funkcji pozwalającej na pracę na dwóch oddzielnych monitorach i pulpitach. Jak bardzo zdziwiłem się, gdy okazało się, że MiniDisplayPort na to pozwala.”
LOL. Załatwił mnie ten fragment…
Windows 98 vs. MacBook – 0 : 1
:D
Już nie przesadzaj, nawet do głowy mi takie porównanie nie przyszło. Po prostu miałem już pewne doświadczenie z pracą na laptopie i zewnętrznym monitorze, ale dosyć dawno temu. O ile się nie mylę to na Viście również jest z tym problem, ale nie testowałem osobiście, zatem o tym nie piszę.
Problemu nie ma, trzeba tylko wykonać kilka kliknięć żeby uaktywnić drugi monitor :)
No tak, ale czy uzyskasz w ten sposób dwa różne pulpity? Bo o tym mówię.