iTest: Tumble Jumble

jumble_logo

Dzisiaj na łamach Applemanii zagości absolutna nowość. W App Storze pojawiła się dopiero kilkanaście godzin temu, a my już w dniu premiery prezentujemy Wam jej obszerny test. Jakim cudem to się stało? Nasza redakcja otrzymała grę na kilka dni przed premierą, wiec mięliśmy dość czasu na przygotowanie dla Was recenzji. Zapraszam po szczegóły do rozwinięcia wpisu.

Jeśli stary poczciwy Tetris zakochałby się w młodziutkiej grze Topple to owocem ich związku byłby właśnie Tumble Jumble. Porównanie nie jest zbytnio poetyckie, ale jak najbardziej trafne. Wyobraźcie sobie że klasyczną układankę połączyliście z dziwną fizyką gry Topple w której klocki „żyły” swoim własnym życiem, nierzadko zaskakując nas swoim zachowaniem.  Do tego dorzucie kilka nowych elementów i otrzymacie zupełnie inną grę, która przykuje was do małego ekraniku na długie godziny.

jumble_screen_1Fabularnie gra przedstawia się tak, że gracz odpowiedzialny jest za załadunek kosmicznych kontenerów. Towarem, który musimy układać w lukach kosmicznego transportowca są różnego rodzaju żyjątka w kształtach podobnych do tych z Tetrisa. Zadanie to nie jest jednak takie proste, gdyż przeszkadzać w pracy będą nam inne stwory i pułapki.

Tutaj dochodzimy do sedna sprawy czyli rozgrywki. Każda plansza to inna ładowania w której musimy poukładać klocki. Klocków jest określona liczba. Wszystkie muszą się zmieścić, jeśli jakaś będzie wystawać ponad górną linię graniczną to level nie zostaniem nam zaliczony. Zaznaczyć jednak trzeba, że nie musimy klocków układać tak jak w Tetrisie tworząc linie lub cos podobnego. Tutaj możemy mieć bałagan i dziury w układzie, byleby tylko zmieścić wszystko w określonym polu.

jumble_screen_2Jak już wspomniałem wcześniej zadanie nie jest proste. Po pierwsze fizyka gry jest nieco dziwna. Tutaj nie mamy pewności, że kładziony jeden na drugiego klocek zaraz się nam nie ześlizgnie lub po prostu nie odbije w nieznanym kierunku. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że klockiem sterujemy do momentu dotknięcia przez niego jakiejkolwiek ścianki lub przeszkody. Jeśli to się stanie, klocek opada bezwładnie na dół, a my tracimy nad nim jakąkolwiek kontrolę.

Do tego dochodzą kolejne utrudnienia w postaci zmiany wyglądu luków w ładowni. Niektóre będą posiadały elementy których nie będziemy mogli dotknąć jak lasery czy czujniki. Inne będą służyły nam jako trampoliny lub zwykłe przeszkadzajki. Ciekawym patentem jest również opcja powiększania lub pomniejszania klocków. Specjalne klocki  po zetknięciu z innym będą mógłby go na przykład dwukrotnie powiększyć co zrujnuje nasz układ. Takich dodatkowych smaczków jest w grze więcej. Śmiało można powiedzieć z level design został zaprojektowany po mistrzowsku.

jumble_screen_3Z drugiej jednak strony, gra pomimo że ma charakter casualowy, taką nie jest. Z pewnością nie jest to pozycja dla dzieci. Układy są trudne, czasami jedną planszę (pomimo tego że znamy idealny układ) trzeba powtarzać kilkadziesiąt razy. Plansze nazwane przez producentów łatwymi wydaja się być bardziej wymagające niż te z kategorii medium. Generalny poziom trudności oceniam na wysoki. Naturalnie, nie można uznać go jako wadę, ale przestrogę dla osób, które nie lubią się zbytnio męczyć podczas grania.

Jednym z powodów takiego a nie innego poziomu rozgrywki jest sterowanie. Dla jednych okaże się zupełnym nieporozumieniem, a dla innych jedyną alternatywą. Sprawa wygląda tak, że klockami sterujemy za pomocą półprzezroczystych przycisków wyrysowanych na ekranie. Trzy kierunki: lewo, prawo i w dół oraz dwa przyciski do obrotów. To wszystko. Żadnej opcji z dotykaniem ekranu, przesuwania obiektów etc. Szkoda, bo na mój gust taki system sprawdziłby się o niebo lepiej.

jumble_screen_4Tak pokrótce wygląda gameplay. Do pokonania mamy 64 poziomy, po osiem plansz na jedną z ośmiu planet. Każda planeta wprowadza do gry nowe elementy oraz poziom trudności. Naturalnie nie mamy dostępu do wszystkich od samego początku. Standardowy tryb odblokowywania kolejnych leveli działa tutaj idealnie. Każdą z plansz możemy powtórzyć i ułożyć ją szybciej, gdyż w Tumble Jumble nie zbieramy punktów a rywalizujemy o jak najszybsze „ułożenie” planszy. Wynik umieszczany jest na globalnej tablicy wyników. Ciekawostką jest również informacja o tym, że developerzy również wrzucili swoje wyniki do leaderboardów. Za pokonanie ich wyników jest specjalne osiągnięcie.

Oprawa audiowizualna jest dosyć specyficzna. Kosmiczne stworki, klocki z mrugającymi oczami, przestrzeń kosmiczna. Wszystko jest w takim nieco komiksowym charakterze. Wygląda to dość oryginalnie, chociaż nie tak zupełnie nowo. Tak jak wspomniałem wcześniej, bardzo podobny design prezentuje gra Topple, co należy bez wątpienia uznać za plus.

Strona muzyczna również posiada swój własny charakter. Nie przeszkadza grać, chociaż jakoś specjalnie też nie pomaga. Ma jednak w sobie to „coś” co pozwala nucić ją nawet po skończeniu gry. Jest to jeden z bardziej oryginalnych soundtracków jakie do tej pory słyszałem.
.

Reasumując Tumble Jumble to bardzo ciekawe podejście do tematu Tetrisa oraz swobodnej fizyki zaprezentowanej w Topple. Niezły level design, solidna oprawa audiowizualna to z pewnością poważne atuty gry. Do plusów zaliczyłbym również dołączony do gry edytor. Każdy może spróbować samem stworzyć jakaś planszę oraz integracje z Facebookiem. Zachęcająca jest również cena aplikacji, zaledwie 0,79 euro. Jeśli nie boicie się gier o wysokim poziomie trudności to Tumble Jumble jest dla Was idealny!

jumble_ocena

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter