Test Apple Magic Mouse – bez obejmowania się, ale z czułymi gestami
Magiczna myszka Apple ma swój charakter, jak przystał na damę z wyższych sfer. Nie lubi, jak się ją obejmuje, nie można jej krótko trzymać na kablu, ale pozwala na czułe gesty. Do tego ma naprawdę świetną linię. Oto nasza recenzja najnowszej Apple Magic Mouse.
Mighty Mouse, czyli poprzednia mysz Apple budziła wiele kontrowersji. Miała tylu zwolenników, co zagorzałych przeciwników. Myszka wyglądała wyjątkowo ładnie, ale Apple nie ustrzegło się przy jej projektowaniu kilku poważnych błędów. Największym problemem była słynna brudząca się kulka, a metoda na jej czyszczenie stała się jednym z najpopularniejszych tematów dyskusji na forach. Wielu użytkowników krytykowało Mighty Mouse za kiepską ergonomię, a niektórzy zwracali także uwagę na problemy urządzenia z odróżnianiem prawego i lewego przycisku (kliknięcia).
Wprowadzając Magic Mouse Apple rozwiązało te problemy w brawurowy sposób. Kulkę zastąpiła powierzchnia z funkcją Multi-Touch, którą myszka została pokryta w ok 75%. Poprawiono też selekcję kliknięć – nie miałem jakichkolwiek problemów z trafieniem.
Bez obejmowania się, czyli trudne początki
Na co dzień korzystam z średniej klasy myszy Logitecha. Nie przepadam za wielkimi, wyprofilowanymi cudami dla graczy, ale też nie znoszę zupełnie prostych zwykłych myszy. Moja myszka Logitech na kablu to świetny kompromis – ma niezłe kształty, jest dobrze wyprofilowana – jest za co chwycić. Środkowym przycisk idealnie współgra ze Spaces.
Kilkanaście dni temu mój gryzoń otrzymał konkurenta – Magiczną Mysz, którą przysłała mi do testów firma Apple. Myszka jest sprzedawana w ładnym, niedużym przeźroczystym opakowaniu wraz z dwoma bateriami marki Energizer. Magiczną Myszkę wykorzystującą Bluetooth trzeba sparować z komputerem. Jest do tego potrzebna inna myszka lub touchpad w MacBooku.
Pierwsze wrażenia nie były wcale takie wspaniałe, jak sobie to wcześniej wymyśliłem. Magic Mouse jest o wiele niższa, od większości myszek i trzeba ją zupełnie inaczej trzymać. Dłoń nie leży na całej powierzchni myszki, którą trzyma się jedynie palcami. Byłem przyzwyczajony do obejmowania poprzedniej myszki, a najnowszy Magic Mouse od Apple na to nie pozwala. To w końcu chłodna (biało-aluminiowa) myszka z wyższych sfer, a z takimi trzeba zachować odpowiedni dystans. Ma swój charakter i nie można jej krótko trzymać na kablu.
Taka budowa urządzenia może na początku odstraszyć osoby lubiące obejmować myszki całą dłonią. Jednak przekonałem się, że to tylko kwestia przyzwyczajenia, podobnie, jak przy przejściu z PC na Maka. Po 3 dniach byłem bardzo zadowolony z magicznej myszki Apple i dziwnie się czułem wracając do czarnego Logitecha.
Multi-Touch, czyli liczą się gesty
Mysz działa na zupełnie świeżo zainstalowanym systemie Snow Leopard 10.6, jednak do obsługi gestów Multi-Touch potrzebna jest aktualizacja do nowszych wersji. Wtedy w Preferencjach systemowych ukażą się nowe możliwości ustawień gryzonia.
Preferencji nie jest zbyt dużo – możemy ustawić czułość myszki, szybkość przewijania, podwójnego klikania i ustawienia gestów. Świetny rozwiązaniem jest dobrze znana z iPhone’a funkcja – przewijanie z inercją. Im szybciej pacniemy palcem w powierzchnię myszki, tym szybciej strona będzie się sama przewijać. Możemy zatrzymać przewijanie w dowolnym momencie znów dotykając do powierzchni. Duży plus dla Apple za wprowadzenie tej wyjątkowo przydatnej funkcji.
Czuła na dotyk powierzchnia sięga od górnego czubka myszki do loga Apple. System Multi-Touch pozwala na przewijanie dokumentów (np. tekstowych, pdfów czy obrazów) czy stron albo zawartości Findera w każdym kierunku – jednym lub dwoma palcami. Osobiście bardzo polubiłem tę funkcję przy obrabianiu zdjęć. Po wciśnięciu przycisku Control na klawiaturze możemy przybliżać obraz przesuwając palcem po powierzchni urządzenia.
Czego mi w niej brakuje?
Produkty Apple słynął z tego, że są ze sobą wyjątkowo kompatybilne. System współpracuje z dodawanymi do niego programami, iPhone najlepiej działa z Makami itp. Czemu myszka nie jest idealnie kompatybilna ze Snow Leopardem? Nie jest, ponieważ nie posiada żadnego przycisku, ani możliwości wprowadzenia gestu do wykorzystywania funkcji typowych dla systemu Apple – Spaces czy Expose.
Po 2 tygodniach pracy bez wyłączania myszy, wskaźnik pokazuje, że pozostało jeszcze 57% pojemności baterii. To oznacza, że myszka Apple powinna wytrzymać ok miesiąca na jednym komplecie dobrych baterii lub więcej, jeśli będziecie pamiętać o wyłączaniu gryzonia na noc. Nie doczekałem takiej sytuacji, ale jak można przeczytać na forach system powiadamia użytkownika o niskim poziomie baterii przy 20% pojemności. Apple podaje, że ich nowa myszka powinna wytrzymać do 4 miesięcy na jednej parze baterii. Być może, ale chyba tylko pod warunkiem, że będziemy korzystać okazyjnie z komputera i wyłączać gryzonia przy każdej nadarzającej się okazji. Nie jest to takie trudne – mały wyłącznik znajduje się pod spodem.
Podsumowanie – nie aż tak magicznie, ale bardzo uniwersalnie
Magic Mouse nie jest wcale taka magiczna, na jak się wydawało w dniu premiery. Myszka oferuje dobrze znane, całkiem normalne funkcje, ale w zupełnie innowacyjnej formule. Została świetnie wykonana zachowując nieduża wagę. Jej wymiary są wyjątkowo uniwersalne – jest na tyle mała i zgrabna, aby zabrać ją ze swoim MacBookiem w długą podróż, ale zarazem nie za mała, dzięki czemu możemy z niej komfortowo korzystać w stacjonarnym zestawie. Design myszki to najwyższa półka. Urządzenie cechuje się ogromną prostotą, do czego przyzwyczaiło nas przez lata Apple.
Magic Mouse to nie myszka dla każdego. Nie tylko ze względu na swoją wysoką cenę – 319 zł. Myszka Apple ma bardzo niski profil co może stanowić problem, dla osób lubiący trzymać myszkę całą dłonią. Może, ale nie musi. Przed zakupem myszy Apple warto ją przetestować w sklepie. Ja korzystałem z niej po 8-10 godzin dziennie i czułem się komfortowo. Gdyby nie braki w lokalnym sklepie po testach skłoniłbym się do zakupu jednej dla siebie. Magiczną mysz musiałem już oddać, ale w zamian otrzymałem do testów coś więcej – 21,5-calowego iMaka z taką samą myszką w zestawie. Już niedługo przedstawimy także jego test.
Jakie są Wasze doświadczenia z Magic Mouse?










Ja nie mam i nie będę miał z nią doświadczeń. Nawed jak bym gospodarowal 300złotymi, mało to nie jest a Apple ma głównie klijentów za znaczeń firmowy, w takiej sytuacji kupił bym zestaw Logitecha mysz+klaw i o wiele lepiej bym na tym wyszedł, ponieważ jest jedna z najlepszych firm i myszka nie służy tylko do zabawy ale jest bardziej użytkowa i ładnie wyprofilowana, nie to co ta ” mysz albinos ” od Appla
dziękuje i pozdrawiam ;)
ohhh Bady, Bady
pierwsze primo : “klijentów” – daruj nam (reszte literowek pomine)
drugie primo : daruj nam postawe antyfana na applowskim blogu
trzecie primo ultimo : pokorzystaj z maka swoja klawiatura logitech bez przycisku “jablko”
pozdrawiam i dziękuję za wynurzenia o “myszy albinosie”
@ errr
Logitech ma też klawiatury dla maków (2 albo 3, nie pamiętam) w tym jeden biały komplet z myszką
@ Bady
pomijając pisownię, po co nam informacja o tym, że nie zamierzasz kupić nowej myszki Apple? ta informacja jak i Twoja opinia jest kompletnie bezwartościowa bo jak każdy antyApple jako argument podajesz cenę nie znając nawet produktu o którym mowa.
MM jest myszką jak najbardziej “użytkową” a nie do zabawy (w sumie ciekawe jak się spisuje w strzelankach)…
W tekście jest kilka błędów – jak choćby to że powierzchnia multitouch nie sięga do logo jabłka WŁĄCZNIE, gdyż samo jabłko już nie jest multitouch. MM posiadam raptem od wczoraj, ale już podoba mi się ta mysz, coś więcej będę mógł napisać po kilku ciągłych godzinach pracy z nią – na razie jeszcze jest w fazie ‘gadżetu’, ale życie szybko zweryfikuje czy zamiana Logitecha na MM była dobra ;)
Myszkę trzeba sparować z komputerem… Czyli kupując nowego iMaca tak naprawde nic z nim nie zrobimi, bo nie ma działającej z nim myszki. Brawo!
Gdzieś czytalem, że Apple zakłada, że wszyscy nabywcy nowych iMacow mają już jakieś myszki na kablu. I problemu ze sparowaniem tej nie będzie problemu.
@Adrian: czytaj ze zrozumieniem;
“Mysz działa na zupełnie świeżo zainstalowanym systemie Snow Leopard 10.6, jednak do obsługi gestów Multi-Touch potrzebna jest aktualizacja do nowszych wersji”
Pewnie, że działa. Musi działać. Inaczej czemu by ją wypuszczali.
Niech autor testu sprawdzi na nowej maszynce czy faktycznie jest jak pisałem.
Jak dla mnie jest zbyt płaska. Osoby z wielkimi dłońmi będą mieli trudności. Jednak trzeba przyznać że myszka jest dosyć innowacyjna. Dla osób posiadających IMaca na bank się przyda . . jednak dla posiadaczy MacBooków z wielkim szklanym gładzikiem będzie zbytecznym gadżetem, gdyż gładzik obsługuje gesty 3 i 4 palców a myszka nie.
Ja mam Macbooka alu, którego wykorzystuje do projektowania na potrzeby www i nie wyobrażam sobie tego robić za pomocą gładzika ;/ Jakby mysz obsługiwała 3 i 4 palcowe gesty – to dopiero byłby problem bo zachodziłoby zbyt duże ryzyko wykonywania niechcianych gestów. Mysz jest płaska to fakt – zmienia się nieco ‘ergonomia’ myszy, ale póki co nie wydaje mi się ze na gorsze. Wczesniej miałem Logitecha MX620 – to był duzy gryzoń… jakoś nie czuje się niezadowolony z nowej myszy.
Koledze przypłynęła taka od Wuja Sama, w cenie oczywiście mniej bandyckiej niż w naszych sklepach. Jak wszystkie produkty Apple jest pięknie opakowana, ma specyficzny zapach (mój MacBook Alu też tak pachniał po otwarciu kartonika), nie wspomne już o tym, że połączenie aluminium z białym tworzywem oraz kształt samej myszki jest pierwszoligowym rozwiązaniem designerskim. Co do działania to faktycznie wymaga przyzwyczajenia ale po godzinie zabawy nabierasz wprawy wystarczającej do sprawnego operowania tym cackiem. Dla tych, którzy lubią rasowe gadżety (a fani Apple chyba się do takich zaliczają) jest to coś so naprawdę cieszy oko.
Koledze przypłynęła taka od Wuja Sama, w cenie oczywiście mniej bandyckiej niż w naszych sklepach. Jak wszystkie produkty Apple jest pięknie opakowana, ma specyficzny zapach (mój MacBook Alu też tak pachniał po otwarciu kartonika), nie wspomne już o tym, że połączenie aluminium z białym tworzywem oraz kształt samej myszki jest pierwszoligowym rozwiązaniem designerskim. Co do działania to faktycznie wymaga przyzwyczajenia ale po godzinie zabawy nabierasz wprawy wystarczającej do sprawnego operowania tym cackiem. Dla tych, którzy lubią rasowe gadżety (a fani Apple chyba się do takich zaliczają) jest to coś so naprawdę cieszy oko !!!
Jesli chodzi o innowacje i design – jak dla mnie super. Reszta tez OK, dziala dokladnie i precyzyjnie. Brak mechaniki wrozy dlugi okres dzialania – do nastepnego modelu :)
Jak się spisuje w grach? Czy jest ten uciążliwy problem poprzedniczki, przez który nie mogliśmy jednocześnie przyciskać LPM i PPM?
Jeśli chodzi o myszki, pady, klawiatury i inne tego typu akcesoria to chciałem polecić sprzęt z www . chinabuye . com (bez spacji oczywiście). Mają tego tak dużo, że trudno to ogarnąć na samym początku. To miejsce jest naładowane akcesoriami i gadżetami elektronicznymi wszelkiego typu! I ceny też są na każdą kieszeń, więc polecam zainteresowanym.