iTest: Pocket Girlfriend

pocket_girl_logoNa aplikację Atrium Designs zwróciłem uwagę już jakiś czas temu, ale wtedy byłem zawalony innymi grami więc odpuściłem temat. Jednak gdy okazało się, że aplikacja zdobyła kilka pierwszych miejsc w różnych krajach, postanowiłem się jej przyjrzeć bardziej dokładnie. Poniżej moje przemyślenia o wirtualnej dziewczynie, którą nosi się w swojej kieszeni!

Pocket Girlfriend to jak sama nazwa wskazuje wirtualna dziewczyna, którą zawsze mamy przy sobie. Jeśli nosicie telefon w kieszeniach spodni, to spokojnie możecie nazwać ją „kieszonkową sympatią”. Zgodnie z założeniem twórców, nasza dziewczyna jest ucieleśnieniem marzeń o idealnej partnerce.

pocket_girl_obrazekPo stuknięciu w ikonkę gry od razu „ładujemy” się do ekranu głównego w którym przywita nas animacja wideo naszej dziewczyny. Tak, tutaj nie mamy do czynienia z grupą zdjęć panienek w bikini. Naszym oczom, ukaże się „żywa” dziewczyna, a w zasadzie filmik prezentujący wdzięki bardzo atrakcyjnej kobiety.

Niestety, animacja co jakiś czas się zapętla, wiec po jednym dniu zabawy znamy już wszystkie ruchy naszej wirtualnej partnerki. Co możemy zobaczyć? W dość zmysłowy sposób dziewczyna pokazuje swój pępek, wysyła buziaczki i przelotne uśmieszki. Czasami zrobi sobie delikatny masaż lub dziarsko pomiętosi koszulkę. Na nic więcej jednak liczyć nie możemy. Wdzięki naszej dziewczyny możemy podziwiać tylko z przodu, nie ma widoku z boku lub z tyłu, o akcjach ze ściąganiem majteczek lub pokazaniem gołych piersi nie ma mowy – wszak Apple czuwa, abyśmy zbytnio się nie podniecali.

pocket_girl_obrazek2Po wybraniu opcji zoom, możemy się wirtualnej panience nieco dokładniej przyjrzeć. Ekran został podzielony na trzy sekcje: głowa i biust, brzuszek oraz dolna część dziewczyny. Telefon przechodzi z trybu portretowego w poziomy, dając nam nieco „szersze” pole widzenia. Niestety, nie uświadczymy tutaj żadnych dodatkowych animacji. Tryb zoom jest repliką tych samych zachowań, które oglądamy w głównej sekcji gry.

Główną zaleta produktu jest chyba możliwość rozmawiania z naszą sympatią. Komunikacja odbywa się na trzy różne sposoby. Jeśli stukniemy w klawisz „Talk” to dziewczyna przemówi do nas losowym tekstem. Możemy również wybrać zdanie jakie dziewczyna ma wypowiedzieć. W chwili obecnej baza zawiera ponad 100 fraz. Trzecim sposobem komunikowania jest zadawanie pytań. My wklepujemy pytanie, a panienka na nie odpowiada. Zazwyczaj odpowiada w taki sposób, że każde zadane pytanie pasuje do odpowiedzi. Dla przykładu: „Czy dasz mi buziaka?” – „Może”. „Czy pokażesz piersi?” – „Nie dzisiaj”. Tak to właśnie wygląda od strony użytkownika.

pocket_girl_obrazek3iPhonem możemy również potrzasnąć, aby wywołać uśmiech naszej dziewczyny (taka imitacja gilgotek?) oraz stukać / pocierać w ekran, aby usłyszeć jęki zadowolenia. Poza tym nie dzieje się tutaj nic więcej. Nie kupujemy naszej wybrance prezentów, nie możemy ją też o nic poprosić. Jak jest wiec wartość tej aplikacji?

W zasadzie trzeba ją potraktować bardziej na wesoło, aniżeli erotycznie. Dziewczyna wypowiada sentencje, które każdy facet chce usłyszeć od swojej partnerki. Jeśli tylko mamy ochotę, poinformuje nas o tym, że uwielbia owłosionych facetów, że możemy iść z kolegami na piwo, że bardzo za nami tęskni i że uwielbia nasza mamusie i że nigdy nie musimy spuszczać deski sedesowej w łazience!

pocket_girl_obrazek4Naturalnie, Pocket Girlfriend mówi do nas w języku angielskim. Nasze pytania również musimy zadawać jej w tym języku. Czy jest to duża niedogodność? Z pewnością dla wielu facetów tak. Można się jednak pocieszać, że inne nacje również nie maja swojej wersji językowej. Być może w przyszłości zmienią to kolejne update’y które zostały już przez twórców zapowiedziane.

Aktualizacje nie zawsze wychodzą tej aplikacji na dobre. Ostatnia z nich okazała się nieco niestabilna. Czasami Pocket Girlfriend potrafi się wyłączyć lub zawiesić. Nie jest to dobra wiadomość dla klientów, którzy oczekują przecież produktów sprawdzonych i dopracowanych.

Słowem podsumowania. Pocket Girlfriend trzeba docenić za pomysł. Wirtualna dziewczyna z którą w każdej chwili możemy pogadać i posłuchać komplementów z pewnością nie jednemu z Was poprawiłaby humor. Z drugiej jednak strony jest to produkt bardzo ograniczony. Z jednej strony przez restrykcje Apple’a, a z drugiej strony przez samego producenta. Nie mniej jednak, za 0,79 euro można poszpanować przed kolegami. Kto wie, może w przyszłości wirtualna dziewczyna stanie się bardziej interaktywna. Warto mieć swój egzemplarz, aby łapać kolejne darmowe łatki. Broń boże jednak nie zamieniajcie prawdziwych partnerek na te wirtualne! W tak zwanym „realu”, wszystko smakuje znacznie lepiej.

pocket_girl_ocena

Więcej na ten temat: Apple iPhone, Apple iPod touch
  • alleluja

    Wirtualna dziewczyna w kieszeni? O_O

    Dzięki, to już wolę prawdziwe gorące usta dziewczyny w swoim rozporku.

  • bimbo

    posiadacze iphonów muszą być wyjątkowo samotni;>

  • p1

    tak tu pitu pitu a swego czasu po pińcet megabajtów jpgów na dysku pewnie każdy z was posiadał… o wizytach na redtube nie wspominając…

  • gho$t

    A jak myślisz skąd ta kasa na nie? masz partnerkę nie masz kasy dla siebie ;P
    pozdro yo