iTest: 33rd Division
Dzisiaj bardzo ciekawy test gry, której rozgrywką nawiązuje do popularnego gatunku „aplikacji rysowanych”. Dodatkowo, osadzona została w klimatach przypominających klasyczną grę Commandos! Jestem przekonany, że pokochacie ten militarny smaczek przygotowany przez Smid Design.
33rd Division jak już wspomniałem wcześniej to gra podobna do takich pozycji jak Flight Control czy Harbour Master. Tutaj również za pomocą palca musimy rysować „ścieżki” na ekranie. Dla kogo tym razem? Wszystko wynika z fabuły. Mamy II Wojnę Światową, państwa osi zaciekle wałczą z aliantami, a gdzieś pośród tego konfliktu jesteśmy my i nasza 33 dywizja.
Celem gry jest przerzucenie jak największej liczby żołnierzy we skazane na mapie miejsca. Zadanie nie jest jednak takie proste, gdyż teren jest patrolowany przez wrogich żołnierzy. Umiejętność rysowania ścieżek pomiędzy strażnikami tutaj nie wystarczy. Patrole zmieniają swoje położenie oraz zasięg obserwacji. Jeśli tylko nas wypatrzą zaczną strzelać. Jedynym sposobem na unikniecie kulki jest położenie się płasko na ziemi i przeczekanie.
No właśnie, zasięg wzroku poszczególnych niemieckich jednostek (my wcielamy się w bohaterów z USA) został odwzorowany w ten sam sposób w jaki obserwowaliśmy to w grze Commandos. Klasyczny, zielony trójkąt lub okrąg pokazują nam obszar, który powinniśmy omijać. Pamiętacie jeszcze ten tytuł? Co ciekawe, większość map została wykonana w podobnej grafice co dzieło Pyro Studios. Jestem przekonany, że twórcy 33rd Division wzorowali się na tej grze.
W praktyce wygląda to tak, że przy brzegach ekranu pojawiają się nasi żołnierze, którym trzeba narysować ścieżkę do „hot spota” w którym znikną, zaliczając nam punkty. Trasę, którą porusza się nasz żołnierz warto śledzić do samego końca. Zawsze może się zdążyć, że strażnik akurat podejdzie bliżej lub zmieni kąt pod którym patrzy. Nie zły ubaw.
Nasza dywizja składa się z trzech typów żołnierzy. Szeregowca, który porusza się normalnym tempem. Medyka, który biega bardzo szybko oraz sierżanta, który strasznie się wlecze. Oprócz tego, ze różnią się od siebie prędkością, to za każdego z nich otrzymujemy inna wartość punktów. Żołnierz wart jest tylko jednego punkcika, medyk dwa, no a ślamazarny sierżant aż 3 punkty.
Podobnie jest po stronie przeciwnika. Tam również mamy kilka rodzajów jednostek. Od zwykłego żołnierza, po przez patrol z psem (dodatkowy radar dla psa), aż po obsługę karabinu maszynowego. Nie brakuje również jednostek specjalnych takich jak, opancerzony pociąg lub motocyklistów. Ich występowanie uzależnione jest jednak od mapy na której gramy.
W zasadzie można powiedzieć, że gra posiada dwa tryby rozgrywki, chociaż wszystkie rozgrywane są na tych samych mapach, które niejako tworzą swego rodzaju kampanię. Przed rozpoczęciem gry, widzimy mapę Europy na której zaznaczone są misje do wykonania. Część z nich jest zablokowana. Odblokują się w momencie, gdy „przerzucimy” odpowiednią liczbę żołnierzy na tyły wroga.
Pierwszy tryb nazwany Life mode, jest typową casualową rozgrywką. Na starcie każdej mapy otrzymujemy pięć żyć. Jeśli wszystkie je stracimy, misja się kończy. Wynik trafia na globalną listę. Naturalnie, podczas misji możemy zebrać dodatkowe życia lub „dopalacze” które zwiększają wynik punktowy lub nasze możliwości na polu walki.
Drugi tryb, przeznaczony dla graczy bardziej zaawansowanych, oparty został o czas. W rogu ekranu, tyka sobie licznik, który informuje nas ile mamy czasu na dostarczenie żołnierza we wskazane miejsce. Każda udana próba, premiowana jest dodatkowymi sekundami. Jeśli jednak będziemy się ociągać, to czas minie zamykając nam tym samym drogę do zwycięstwa. Trzeba się śpieszyć, a wiadomo ze jak człowiek się spieszy to popełnia głupie błędy. Oto i tajemnica tej rozgrywki.
To w zasadzie tyle. Żadnych dodatkowych opcji nie ma. Po rozegraniu kilkudziesięciu gier, aplikacja zaczyna się nudzić. Zresztą nic w tym dziwnego, podobnież jest i z Flight Control. Pewnym pocieszeniem jest integracja z systemem Open Feint, dzięki któremu mamy możliwość porównywania swoich wyników z najlepszymi na świecie. Achievementy tez robią swoje, przedłużając żywotność gry o kilkanaście uruchomień. Jak zwykle nie do przecenianie jest również integracja z Facebookiem.
Graficznie, 33rd Division prezentuje się bardzo dobrze. Narysowani z lekkim przymrożeniem oka wojacy w menu zdradzają lekko humorystyczne podejście twórców do tematu wojny. Chociaż z drugiej strony, nie brakuje mocnych akcentów, takich jak plamy krwi rozlanych wokół ciał zabitych żołnierzy. Zarówno mapy, jak i animacje poszczególnych jednostek dopieszczono bardzo starannie. Nawet dymek z papierosa niemieckiego strażnika jest widoczny dla gracza. Brawo panowie!
Oprawa muzyczna również zasługuje na słowa uznania. Dźwięki karabinów i umierających wojaków robią wrażenie. Podobnież zresztą jak krótkie dialogi wygłaszane przez obie strony. Niemiecki akcent powala na kolana. Całość uzupełnia muzyka, która nie ma innego wyjścia, musi pasować klimatem do reszty gry. Jedynym mankamentem do jakiego bym się przyczepił w sferze muzyki to tak zwany „sound question”. Otóż , pytanie „Czy chcesz włączyć muzykę w grze” pojawia się za każdym razem gdy uruchamiamy grę. Po kilku razach zaczyna mocno irytować.
W ten oto sposób dobrnęliśmy do zakończenia dzisiejszego iTestu. 33rd Division to kawał solidnej gry „wojennej” opartej na popularnych schematach gier-rysowanek. Jeśli podobał ci się Flight Control to z pewnością polubisz również grę od Smid Design. Fajna grafika, luźna konwencja militarna oraz nietuzinkowa muzyka to mocne atuty tej gry. Wymagających graczy przestrzegam, gra szybko się nudzi. Jeśli twórcy odpuszczą kolejne aktualizację (nic na to nie wskazuje) to po dwóch dniach gra pójdzie w odstawkę. Chociaż z drugiej strony nie wymagajmy zbyt wiele za aplikacje która kosztuje zaledwie 0,79 euro!







![Gwiazdy kina w reklamach Apple [wideo]](http://s1.blomedia.pl/applemania.pl/t/135x84/2012/04/samuel-iphone4s-42335.jpg)
![Niecodzienny sposób na transport iPhone’a 4S [wideo]](http://s2.blomedia.pl/applemania.pl/t/135x84/2012/04/6949843614-7878714de0-o-42406.jpg)




![GoFlex Satellite jeszcze lepszy niż wcześniej [test + konkurs]](http://s2.blomedia.pl/applemania.pl/t/135x84/2012/04/goflex-logo-42421-42655.jpg)





![112 megapikseli z teleskopu wprost do aparatu [wideo]](http://s1.blomedia.pl/fotoblogia.pl/t/135x84/2012/05/Zeke-Tucson-ze-112megapikselowym-sensorem-56159-270x151.jpg)


