Spór Apple z Epic Games po raz kolejny wychodzi poza zwykłą przepychankę o prowizje w App Store. Tym razem stawką nie jest tylko to, czy twórcy aplikacji mogą pokazywać użytkownikom zewnętrzne linki do płatności. Apple chce, aby Sąd Najwyższy USA przyjrzał się dwóm szerszym kwestiom: jak daleko może sięgać nakaz sądu w sprawie, która nie była pozwem zbiorowym, oraz czy firmę można ukarać za naruszenie „ducha” nakazu, jeśli sama treść nakazu nie mówiła wprost o danej praktyce.
Spis treści
O co Apple prosi Sąd Najwyższy?
Z najnowszych dokumentów i relacji branżowych wynika, że Apple próbuje doprowadzić do kontroli wcześniejszych decyzji w sprawie Epic Games. Firma kwestionuje przede wszystkim zakres nakazu anty-steeringowego, czyli zasad dotyczących kierowania użytkowników poza system płatności Apple. Według Apple sądy niższych instancji zbyt szeroko rozciągnęły skutki sprawy na deweloperów, którzy nie byli stronami procesu.
Drugi punkt jest jeszcze bardziej techniczny, ale dla rynku aplikacji może być kluczowy. Apple twierdzi, że uznanie jej za winną pogardy sądu oparto na ocenie „ducha” wcześniejszego nakazu, a nie na literalnym zakazie pobierania prowizji od transakcji dokonanych po kliknięciu zewnętrznego linku. Innymi słowy: Apple przekonuje, że jeśli sąd chce zakazać konkretnej opłaty, powinno to jasno wynikać z treści nakazu.
Dlaczego chodzi nie tylko o Fortnite?
Początek sprawy sięga konfliktu Epic Games z Apple po wyrzuceniu Fortnite z App Store. Epic przegrał większość zarzutów antymonopolowych, ale wygrał istotny fragment dotyczący ograniczania komunikacji z użytkownikami. Sądy nakazały Apple dopuścić zewnętrzne ścieżki zakupu, aby deweloperzy mogli informować klientów o alternatywach dla płatności w aplikacji.
Problem zaczął się wtedy, gdy Apple wdrożyło nowe zasady i nadal chciało pobierać prowizję od części zakupów wykonywanych poza App Store po użyciu linku w aplikacji. W poprzednich etapach sporu pojawiały się stawki 12 i 27 procent, zależnie od typu transakcji. Epic argumentował, że taki model w praktyce zniechęca deweloperów do korzystania z linków zewnętrznych, bo ekonomicznie niewiele zmienia wobec klasycznego systemu IAP.
Co już wydarzyło się w maju?
Na początku maja sędzia Elena Kagan odrzuciła awaryjny wniosek Apple o wstrzymanie skutków decyzji związanej z pogardą sądu. SCOTUSblog zwracał uwagę, że odmowa zapadła szybko i bez przekazania sprawy całemu składowi Sądu Najwyższego. To nie rozstrzyga jeszcze głównej próby Apple, ale pokazuje, że firma nie dostała tymczasowej ochrony przed dalszymi postępowaniami w niższych instancjach.
Teraz Apple idzie krok dalej i próbuje zainteresować Sąd Najwyższy meritum. Według relacji AppleInsider firma chce, aby jej wniosek został rozważony na konferencji Sądu Najwyższego 25 czerwca. Jeśli sąd nie przyjmie sprawy, spór będzie nadal toczył się niżej, a Apple będzie musiało działać pod presją obecnych ustaleń dotyczących linków zewnętrznych.
Co to oznacza dla użytkowników iPhone’a w Polsce?
Na pierwszy rzut oka to amerykański spór proceduralny. W praktyce jego efekty mogą być odczuwalne także poza USA, bo zasady App Store są projektowane globalnie, a duże zmiany regulacyjne lub sądowe często wpływają na strategię Apple w wielu krajach. Dla użytkownika iPhone’a najważniejsze są trzy możliwe konsekwencje.
- Więcej informacji o płatnościach poza aplikacją. Jeśli nakazy wobec Apple utrzymają się w szerokiej formie, deweloperzy mogą mieć większą swobodę informowania o ofertach dostępnych na WWW.
- Potencjalnie inna ekonomia subskrypcji. Niższe koszty dystrybucji nie muszą automatycznie oznaczać niższych cen, ale mogą dawać twórcom większą elastyczność w promocjach, pakietach i płatnościach bezpośrednich.
- Dalsza fragmentacja zasad. App Store już dziś działa inaczej w zależności od regionu, rodzaju aplikacji i lokalnych regulacji. Kolejne orzeczenia mogą zwiększyć tę złożoność.
Największa gra to definicja kontroli nad App Store
Apple od lat broni modelu App Store jako połączenia dystrybucji, bezpieczeństwa, płatności, narzędzi deweloperskich i dostępu do użytkowników. Epic odpowiada, że Apple wykorzystuje kontrolę nad iOS do utrzymywania prowizji i ograniczania konkurencji. Najnowszy ruch Apple przesuwa ciężar dyskusji z pytania „ile wolno pobierać” na pytanie „kto i jak może zmusić platformę do zmiany zasad”.
Dla deweloperów to ważne, bo jasność reguł jest często równie istotna jak sama wysokość opłaty. Jeśli Apple wygra argument o „literalnej treści” nakazu, przyszłe decyzje sądowe przeciwko dużym platformom mogą wymagać znacznie precyzyjniejszego języka. Jeśli przegra, firmy technologiczne dostaną sygnał, że formalne obejście celu nakazu może nie wystarczyć.
Co warto obserwować dalej?
Najbliższy ważny punkt to reakcja Sądu Najwyższego na próbę Apple. Samo przyjęcie sprawy byłoby dużym wydarzeniem, bo mogłoby zamrozić lub przynajmniej skomplikować dalsze ustalanie zasad dla zewnętrznych płatności. Odmowa nie zakończy sporu, ale zwiększy znaczenie decyzji sądów niższych instancji i negocjacji wokół realnej wysokości prowizji.
Na dziś najbezpieczniejszy wniosek jest prosty: konflikt Apple z Epic nie jest już tylko historią Fortnite. To test tego, jak w najbliższych latach będą wyglądały granice kontroli właścicieli mobilnych platform nad płatnościami, linkami i relacją dewelopera z użytkownikiem.
Źródła: https://appleinsider.com/articles/26/05/21/after-failed-delays-apple-files-formal-request-with-supreme-court-to-review-epic-case?utm_source=rss
https://www.scotusblog.com/2026/05/court-tuns-down-apples-request-to-pause-order-holding-it-in-contempt/
https://www.supremecourt.gov/DocketPDF/25/25A1213/407958/20260504154515930_2026-05-04%20Apple-Epic%20SCT%20Application%20to%20Stay%20Mandate.pdf